Tumblelog by Soup.io
Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.

July 15 2017

harvoniorder

nie lubię

W całej sprawie smoleńskiej, a ściślej w sprawie domniemanego zamachu zadziwiające jest to, że nie dyskutuje się na temat motywów, a przecież ustalenie powodu, dla którego ktoś targnął się na czyjeś życie, jest nieodłącznym elementem każdego śledztwa – już starożytni znali tę oczywistą oczywistość, że przestępstwa dokonuje ten, któremu przyniesie to korzyść.
Kiedy przyjmiemy wypadek, że wypadek na Sewiernym był skutkiem zamachu, to musimy zapytać, kto na tym skorzystał? Jeśli odsuniemy na bok różne pisowskie brednie w rodzaju:Że znasz się na katastrofach lotniczych to wszyscy wiemy. Teraz zaczynasz sie wymądrzać na temat władzy sądowniczej o której nie masz pojęcia.Żeby orzekać w sadzie trzeba mieć określone kwalifikacje, które zdobywa się latami. Rewolucyjny zapał tam nie wystarczy. Jak ci się samochód popsuje to odstawiasz go do mechanika a nie do szewca. Tak samo jest z sądzeniem „bo ruskie nas nie lubiom”, „bo nam zazdraszczajom”, „bo my im cud nad Wisłom zrobyly”, „bo Lech Kaczyński obalył komune” albo: „ponieważ wspierał Gruzję i Polska stała się ważnym graczem w tamtym rejonie”, „bo ruscy przestraszyli się Miedzymorza”, „bo dywersyfikacja”, „bo Majdan” i temu podobne kretyństwa. Takie stawianie sprawy mile łechce zakompleksionego Polaczka. nadyma się taki, czuje się ważny i dumny, jest wręcz uradowany z tej katastrofy/zamachu, bo z tego widać, że Putin boi się Polski, skoro nie waha się zgładzić polskiego prezydenta wszech czasów.
Kto miał szczęście nie popaść w polaczkowatość i odrzucił nadętą pisowską narrację, patrzy na sprawę racjonalnie, wie, bo widzi, gdzie jest miejsce Polski i co ona może. Prawda jest taka, że nikt się Lecha Kaczyńskiego nie bał ani Putin, ani ktokolwiek inny, a w Polsce mało kto go cenił/lubił, nie miał szans na reelekcję, więc i tu motywu nikt nie miał. Chociaż… Jarosław Kaczyński miał, a jest to szczególnie teraz widoczne jak na dłoni, to dzięki śmierci brata udało mu się odbudować PiS i sięgnąć po władzę. Słusznie więc pytał Janusz Korwin-Mikke, dlaczego ten wątek prokuratura całkowicie zignorowała? Przecież na tle pozostałych ten właśnie jest najbardziej sensowny.
Nie jest ważne jakieś pieprzone duraluminium, kąt natarcia, McDonell, beczka, brzoza i chujoza, lecz to, że gdyby nie pijany Błasik, wzmożony przedwyborczo Lech Kaczyński, załoga nie ryzykowałaby niepewnego lądowania, lecz zgodnie z sugestią kontrolerów odleciałaby w kierunku Witebska, Mińska lub Moskwy i katastrofy by nie było, ale – najwazniejsze – nie było by już PiS albo w parlamencie, albo w ogóle. Teraz jest już pewien – to Jarosław Kaczyński zamordował brata i resztę, a co, może nie?
harvoniorder

http://harvoniorder.soup.io/

Zbiorowość której złożoność świata objaśniał skrzecząc i chrypiąc kołchoźnik ma uczuciowy i mentalny kłopot ze zrozumieniem ponowoczesności.
Dzwonek mojego telefonu często jest aktywowany przez jeden z milionów botów wyprodukowanych przez zespoły programistów nagradzanych za szerzeni idei.
I rzecznikiem takiego zespołu pracującego całą dobę w każdym dniu tygodnia je @mauro Rossi. I takie naiwniaki jak @tejot łudzą się, że uzdrowią ojca botów, któremu Pan powierzył Prawdę w akcie Objawienia.Zanim zaczniecie pisać donosy do Brukseli wytłumacz nam, dlaczego władza wykonwcza i ustawodawcza są wybierane pośrednio lub bezpośrednio przez wyborcóww, a trzecia władza, sądownicza, ma się wybierać oraz replikować sama i we własnym gronie? Może chce być nową arystokracją rodową? Hrabia prokurator, baron sędzia, książę prezes SN brzmi nieźle, prawda?
Edki mają całą prawdę i zawsze i tylko oni. I gotowi są opodatkować się i za te zebrane podatki wynająć zdrajców zdrowego rozsądku.
harvoniorder

pokolenie

jeśli tylu jest skrzywdzonych przez PiS, nie powinno być kłopotów, aby odzyskali władzę. Tym bardziej, że naród rzuci się ku odbiciu demokracji, którą zabił PiS. Chyba, ze Polacy zamiast ułudy wolności wolności i trójpodziału władzy, wolą porządek w sądach. Otóż katastrofę przygotowali ci, co wraz z końcem komuny kupili samoloty radzieckie dla rządu kraju, który właśnie zmeniał sojusz na zachodni. To była długofalowa inwestycja sowieckich aktywów w Polsce dająca możliwość realizacji w dowolnym momencie. Ludnosć cywilna od końca komuny lata juz Boeingami, które LOT kupił lub wypożyczył, a rząd maszynami nad którymi państwo nie ma kontroli. To jest standard Trzeciego Świata, a nie państwa należącego do NATO. Przecież nawet Czesi po upadku kupili dla rządu zachodnie maszyny. Wyobrażasz sobie, że np. rząd Japonii serwisuje samoloty w Korei Północnej?
„Nie, bo to ruskie symulatory”. Dla mnie powiało grozą i jęknąłem: „będziemy mieli katastrofy”.

Reakcja ministra z PiS była prawidłowa, piloci maszyn rządowych USA, Francji, UK są pod specjalnym nadzorem kontrwywiadowczym i zapewniam cię, że nie ćwiczą w Chinach, Rosji czy Korei Północnej. Dlaczego w Polsce miałoby być inaczej? Ci którzy będą latać na właśnie kupionych rządowych Gulfstreamach już ćwiczą w USA. Grzędzielski musi być wyjątkowym mętnym dupkiem, jeśli tego nie rozumie. Ale z drugiej strony spora część tzw. środowiska lotniczego w Polsce to zatęchła komuna, w pierwszym lub drugim pokoleniu, więc czy mentalnosć Grzędzielskiego może dziwić?Bo, to, co się tam działo w ostatniej dekadzie, zaprzecza wolnościom, demokracjom, niezależnościom. Piszę to jako świadek w kilku sprawach w sadach Warszawy. Na marginesie: ciągle zastanawiam się, nad fenomenem przerżnięcia władzy przez PO/PSL!
harvoniorder

kapitan

Przed wejściem pasażerów na pokład, honorem i przywilejem kapitana jest witanie najważniejszej osoby wraz z małżonką, czyli pana Prezydenta. Odebrał ten przywilej kapitanowi Dowódca Wojsk Lotniczych – generał Błasik. Po prostu pokazał mu jego miejsce i to, że jest tu nikim – poniżające i podłe. Ja w takiej sytuacji odmówiłbym lotu. Niby niewyobrażalne, ale nie dla tych którzy wiedzą o co idzie, zwłaszcza dla pilotów. Jest to kolejna cegła budująca to nieszczęście. Na 11 minut przed katastrofą kapitan otrzymuje wiadomość że “Pan Prezydent jeszcze nie podjął decyzji co robimy dalej”. To oburzające i paraliżujące oświadczenie. To kapitan ma wiedzieć, co robić i on decyduje! To on odpowiada za życie wszystkich na pokładzie, a nie pasażer, nawet najważniejszy! Kokpit winien być absolutnie sterylny i tylko kapitan może wydawać polecenia. Tam był po prostu bałagan. Nie wiadomo było kto dowodził, kapitan nie był w stanie pozbyć się gości (intruzów) z kokpitu, samolot pędził do ziemi, nic nie było widać poniżej nieprzekraczalnych 100 m. Generał, Dowódca Wojsk Lotniczych zamiast wrzasnąć w tym momencie „do góry!” nawet nie wyrzucił i nie uciszył intruzów – horror.
Pan minister Macierewicz z uporem twierdzi, że załoga zamierzała odejść na drugi krąg. Panie Ministrze, już byli tak nisko że zadziałała instalacja TAWS „Pull up, terrain ahead”. To paraliżująca informacja, każdy pilot natychmiast ucieka do góry, jeśli zdąży. A co robi załoga? Kapitan wycisza sygnalizację zmieniając nastawy wysokościomierza barycznego, tym samym pozbawiając się wskazania wysokości progu pasa – czyste samobójstwo. Robi to po to, aby sygnalizacja przy dalszym zniżaniu mu nie przeszkadzała! Chciał zobaczyć ziemię jak najszybciej przed minięciem radiolatarni. Po prostu na siłę chciał lądować. Naciski na niego, niekoniecznie słowne, były niewyobrażalnie mocne, tak aż uderzyli w ziemię 900 m od progu pasa. Dokładnie jak przez kalkę w Mirosławcu gdzie samolot CASA także uderzył 900 m przed progiem, taka sama pogoda.
Jednak informacja od Prezydenta nie była ostatnim ani najmocniejszym ciosem dla kapitana. Najboleśniej ugodził go kolega-kapitan samolotu JAK40, który kilkanaście minut wcześniej „spadł” na pas w odległości 700 m od progu. Dlaczego spadł? Bo pogoda była już fatalna i zniżając się poniżej dopuszczalnej wysokości 100 m ujrzał ziemię będąc już nad pasem. Nie zgłosił obowiązującej formuły, że widzi pas i prosi o zgodę na lądowanie. Zrobił to bez zgody wieży. Czym to się kończy dam przykład: podczas identycznej pogody na Teneryfie kapitan B747 otrzymał zgodę z wieży na start i gdy się rozpędzał kapitan drugiego B747 bez zgody wieży w kołował na środek pasa. Wynik – 862 osoby spłonęły. Pasażerowie rejsu JAK40 winni wygrać ogromne odszkodowania za narażenie ich życia. Otóż kapitan Tu154 zapytał przez radio kolegę-kapitana JAK40 o pogodę. Ten odpowiedział, cytuję: „Pizdowata, widać 200400 m, podstawa chmur 50 m, mnie się udało, możesz próbować”. To jest haniebne. Życie Prezydenta i ponad 90 innych osób to nie rosyjska ruletka, albo się uda albo nie. Winien krzyknąć „Uciekaj jak najszybciej”. Ten kapitan bryluje teraz na salonach pana ministra Macierewicza i jest jego pupilem.
Panie Ministrze, różnimy się, ja też mam swojego guru. Jest nim dr nauk technicznych, emerytowany pułkownik pilot doświadczalny Antoni Milkiewicz. Jako młody oficer-inżynier brał udział w komisji badającej katastrofy naszych IŁ62. Mimo nacisków potężnego ZSRR udowodnił winę producenta silników, narażając tym samym przyszłość swoją i swojej rodziny. Gratuluję Panie Ministrze pupila. Tak rodziła się katastrofa smoleńska, w której wybitny udział mieli politycy karmiący nas kłamstwami. Pomaga im kler, a szczególnie episkopat.
Od sześciu lat słyszę z ambon: „Żądamy prawdy”. A ta prawda jest znana. Nasza znakomicie wykształcona (pozazdrościć może nam wiele państw) komisja badania wypadków lotniczych ogłosiła wyniki. Zapewniam wszystkich, gdyby rozpatrywałaby to najlepsza amerykańska komisja NTSB, to wynik byłby identyczny. Jedynie zdjęto by jakąkolwiek odpowiedzialność z pracowników wieży , tak jak zrobił to nasz sąd po katastrofie w Mirosławcu. Ponadto dowiedzielibyśmy się o treści rozmów braci tak przed katastrofą jak i w locie do Azerbejdżanu. Z rozgłośni toruńskiej leje się rzeka bzdur o katastrofie, a „Najważniejszy” orzekł, że jej uczestnicy byli „prowadzeni na specjalne zamordowanie”. To jest rozpaczliwie chore. Biskup zamyka z błahych powodów nie wiadomo na jak długo nam, wiernym świątynię a nie potrafi zareagować, gdy na drugi dzień po tragedii, w środku metropolii, najbardziej katoliccy dziennikarze ogłaszają światu, że Rosjanie dobijali pasażerów. Do dziś nie ma nagany kościoła ani sprostowania i przeprosin.
Ja to teraz robię – przepraszam Rosjan. Każdego 10-tego dnia miesiąca na czele z duchownym, z wizerunkiem Chrystusa i Matki Bożej, z flagami narodowymi o napisach niewybrednych i ubliżających Prezydentowi Państwa i Premierowi odbywają się partyjne wiece i modły o wolną Polskę. Żadnego biskupa to nie boli. Dzisiaj upominają nas i nazywają Targowiczanami. Już zrozumiałem nauki Kościoła. Służy temu, który więcej da lub więcej obieca. Gdzie jest biskup, który mówił „Największą mądrością jest umieć jednoczyć – nie rozbijać”. Tego dzisiejsi pasterze katoliccy nawet nie wspominają. Był to prymas Wyszyński.
Największym naszym wstydem jest zespół pana Macierewicza wraz z jego “profesorami”. Otóż wszystkie komisje świata badające katastrofy lotnicze zaczynają od analizy wyszkolenia i przygotowania załogi, ostatniego wypoczynku, posiłku, sytuacji w pracy, w domu i lotu od samego przygotowania do startu. Panowie w zespole zaczynali od kolejnego wybuchu wskazanego przez guru, tak jakby samolot sam leciał. Prof. Nowaczyk oświadczył, że samolot był wprowadzony na zły pas. Panie profesorze to nie Frankfurt lub Amsterdam, w Smoleńsku jest tylko jeden pas! Dziwi się Pan, że zwolniono go z Uniwersytetu Maryland, ja dziwię się, że Pana w ogóle przyjęto. Nie wspomnę już o parówkach i różnych puszkach. Proponuję profesorom przed następnymi dociekaniami kupić godzinę lotu na symulatorze z instruktorem. Zapytać instruktora jak zachowują się piloci po sygnale „Pull up”. Podpowiem natychmiast: pełen gaz i do góry. A co robiła nasza załoga? Gnała do ziemi nadal, wyłączając sygnalizację.
Żal mi bardzo rodzin ofiar po dwakroć. Za stratę bliskich i za drwiny ze strony polityków. Radziłbym, a szczególnie Pani poseł-mecenas, zapytać pana Prezydenta, pana Sasina, pana Łozińskiego i innych, którzy byli najbliższymi doradcami Prezydenta: jaki dureń z ich otoczenia wymyślił lotnisko Smoleńsk, stare, zdewastowane, nieczynne od dawna lotnisko wojskowe mając w pobliżu dwa międzynarodowe, cywilne, czynne i sprawne porty lotnicze! Jaki skończony dureń wsadził do jednego samolotu tyle ważnych osobistości, zamiast rozlokować w trzech środkach transportu. I nie ubezpieczył ich. Czy to też wina Tuska?
Głosowałem z wielką nadzieją na mojego idola pana Lecha Kaczyńskiego – spokojnego, średniej klasy urzędnika. Zimny prysznic otrzymałem wieczorem jak prezydent elekt zameldował swojemu pierwszemu sekretarzowi wykonanie zadania. Wiedziałem, że będziemy mieli dwóch prezydentów: de jure i de facto . I tak pozostało. Było wiele zamachów na carów, bojarów, książąt, króli, papieży i prezydentów mocarstw. Pojedynczo, nie zbiorowo. Nasz Prezydent nie zagrażał nikomu, nie miał armii z bronią nuklearną. Nie był wybitnym mężem stanu, tylko mężem wspaniałej Pierwszej Damy. Nie bywał zapraszany na salony polityczne świata, ani sam nie zapraszał. Zginął przez cynizm najbliższych, ich chciwość i głupotę. Stąd dzisiaj ta żądza wynagrodzenia mu przez stawianie pomników, nazwy placów i ulic, a może wkrótce i miast. Piszę to w wielkim żalu i smutku, bo miałem sentyment do tego człowieka.
Older posts are this way If this message doesn't go away, click anywhere on the page to continue loading posts.
Could not load more posts
Maybe Soup is currently being updated? I'll try again automatically in a few seconds...
Just a second, loading more posts...
You've reached the end.

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl